Tragedia i smutek oraz moc i inspiracja Słowem wstępu. Żyjemy chyba w czasach, gdzie recenzję lub opinię dotyczącą serialu/ filmu dobrze by było poprzedzać tłumaczeniem, że platforma, która wyłożyła $$$ na realizację projektu nie mieszała się za bardzo w scenariusz i reżyserię. Moim zdaniem- nie mieszała się tak jakby się można było tego spodziewać. Oglądając Blue Eye Samurai nie czułam dysonansu, że samurajem jest kobieta, ani że w całej Japonii nie ma właściwie białych ludzi. Dlaczego? Ponieważ historia poprowadzona jest logicznie i widz nie ma z tym żadnego problemu. Dodatkowo sytuacja polityczno- społeczna przedstawiona w serialu miała miejsce w Japonii XVII wieku. Plus serial nie robi z widza idioty jak np. w filmowej adaptacji Mulan. Nierobienie z widza idioty. W ramach rozwinięcia powyższej myśli: bardzo lubię produkcje, po których muszę usiąść i ochłonąć, ponieważ nie umiem ich określić jednym zdaniem. Dzięki, którym dłubię szukając informacji o historii jakiegoś kraju,...
O filmach, które zostają w głowie – niekoniecznie tych najnowszych.