Przejdź do głównej zawartości

Autor widmo

Oczekiwałam spokojnego filmu, który pozwoli mi się odprężyć po ciężkim dniu. Liczyłam na chwilę wytchnienia — i… nie doczekałam się. I całe szczęście!

Film Romana Polańskiego „Autor widmo” od samego początku zapowiadał się interesująco. Już sam zwiastun obiecywał dobre, inteligentne kino — zarówno pod względem fabularnym, jak i aktorskim. Po seansie mogę powiedzieć jedno: nie zawiodłam się.

Reżyseria zachwyciła mnie precyzją i dbałością o szczegóły. Wszystko było dopracowane — od najdrobniejszych niuansów narracyjnych po kompozycję ujęć. Aktorzy zostali poprowadzeni z ogromnym wyczuciem — każdy ich grymas, gest, każde spojrzenie miało znaczenie i budowało napięcie. Chemia między postaciami i ogólna synchronizacja działały bez zarzutu.

Dynamika akcji? Wiem, że dla niektórych tempo pierwszej części filmu może wydać się zbyt spokojne, wręcz ociężałe. Dla mnie jednak ta powolność była jak dobrze skomponowana przystawka przed wyrafinowanym deserem. Narracja toczy się własnym, może nieco sennym rytmem — ale ten rytm nie nuży. Przeciwnie — wciąga. Pasuje do mglistego klimatu filmu i do scenerii, w jakiej rozgrywa się akcja.

Nie sposób nie wspomnieć o krajobrazach — smutnych, posępnych, a jednocześnie pięknych. Rzadko zdarza mi się oglądać film, w którym słońce nie wychodzi ani razu zza chmur, a mimo to myślę: to jest piękne.

„Autor widmo” oglądało mi się jak czyta dobrą książkę w chłodny, jesienny wieczór — na kanapie, przed kominkiem, z kubkiem ciepłej herbaty w dłoni. I wtedy naprawdę nie potrzeba już niczego więcej do szczęścia.

http://www.filmweb.pl/film/Autor+widmo-2010-463952

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dojrzewanie

Minęło już trochę czasu od premiery serialu Dojrzewanie . Emocje opadły, boom nieco przygasł, my- widzowie- również ochłonęliśmy. Ale to nie znaczy, że o tym serialu przestanie się z dnia na dzień mówić. Bo mówić wręcz trzeba. Ta opowieść to dramat jednostki, rodziny a także przedstawienie szerokiej perspektywy dojrzewania współczesnych nastolatków. Zacznijmy od początku. Serial opowiada historię 13-letniego chłopca oskarżonego o zabójstwo swojej koleżanki. To nie spoiler- od początku wiemy, że chłopak rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni. Twórcy skupiają się jednak na tym, jak rodzice dowiadują się o tragedii i jak wygląda ich życie w pierwszych dniach oraz tygodniach po tym dramatycznym wydarzeniu. Zostawię kwestie techniczne osobom, które mają w tej dziedzinie większą wiedzę, ale nie mogę pominąć jednej rzeczy: każdy z czterech odcinków został zrealizowany jednym, ciągłym ujęciem ! To imponujące- aktorzy przygotowywali się do każdego odcinka jak do spektaklu teatralnego. Próby, ...

Slow horses

Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale Kulawe konie stały się w ostatnim czasie naszym serialem . Tym, który oglądamy wyłącznie razem. I mam nieodparte wrażenie, że obejrzenie choćby jednego odcinka w tajemnicy przed drugim byłoby wystarczającym powodem do solidnego focha. Mój mąż ma zupełnie inny gust filmowo- serialowy niż ja. Preferuje horrory, filmy grozy, krew, pożogę i zniszczenie. Wspólne zachwyty nad jedną produkcją zdarzają nam się więc raczej rzadko. Nie poleciłabym mu na przykład serialu Studio , opowiadającego o kulisach współczesnego Hollywood. Zupełnie odbił się też od bardzo przeze mnie zachwalanej Sukcesji (wiem!!!). Naszą jedyną płaszczyzną porozumienia pod względem kinematografii pozostają filmy i seriale sensacyjne, kryminalne, detektywistyczne oraz thrillery. Kulawe konie wpisują się w ten schemat.   Pierwszy sezon otwiera genialna scena akcji rodem z Jamesa Bonda. Trwa niemal 20 minut i jeśli ta sekwencja nie przykuje Waszej uwagi- to znak, że ten serial po pro...

Sukcesja przemowami stoi

UWAGA! SPOJLERY! Przed rozpoczęciem oglądania Sukcesji byłam sceptyczna z wielu względów. Czy temat rodzinnych scysji i walki o "stołki" w firmie może być w ogóle interesujący? Najczęściej przed oglądaniem seriali robię research, głównie po to, żeby wpasować dany klimat w mój aktualny nastrój. Kilka (bardzo mało, ale jednak) przeczytanych przeze mnie opinii recenzentów sugerowało, że serial jest przereklamowany i że nie wiadomo, o co w ogóle tyle szumu. Wydawało mi się też, że będzie to kosmiczne połączenie Mody na sukces i Wilka z Wall Street . Jak bardzo się myliłam! Najbardziej przekonało mnie to, że większość recenzji brzmiała: „Finał Sukcesji dowiózł”. Chyba nie ma lepszej reklamy dla serialu! Dodatkowo bardzo szanuję twórców za to, że postawili na jakość produktu, a nie na ilość (sezonów i odcinków). Ostatnio mam problem z czekaniem na kolejne sezony seriali, które ciągną się latami („Ród smoka”, „Wednesday”, „Biały Lotos”). Następne sezony albo nie powstają, albo ic...