Przejdź do głównej zawartości

Las, żelazo i dzielne kobiety. Miedzy duchem lasu a ludzką ambicją.

CZŁOWIEK I NATURA.

Po obejrzeniu Spirited Away sięgnęłam po kolejną kultową animację Hayao Miyazakiego – Księżniczkę Mononoke.
To opowieść osadzona w mistycznej wersji średniowiecznej Japonii, gdzie świat ludzi wchodzi w brutalny konflikt ze światem natury i duchów. Głównym bohaterem jest książę Ashitaka, który zostaje przeklęty podczas walki z demonem. Według wierzeń jego ludu rana ta sprawi, że z czasem sam stanie się demonem. W poszukiwaniu ratunku wyrusza na zachód i trafia do krainy rozdartej walką między ludźmi a duchami natury. W centrum tego starcia znajduje się tytułowa księżniczka Mononoke – dziewczyna wychowana przez wilczycę, boginię lasu, która broni go przed chciwymi ludźmi.

Po drugiej stronie konfliktu stoi Lady Eboshi- przywódczyni Żelaznego Miasta, kobieta ambitna i silna, która rozwija przemysł i oferuje lepsze życie odrzuconym przez społeczeństwo: trędowatym i byłym prostytutkom. Jednak jej działania prowadzą do niszczenia lasu i gniewu bogów natury.

Ashitaka próbuje zrozumieć obie strony i zażegnać konflikt.

Moim zdaniem ugryzienie Ashitaki przez demona jest symbolem tego, jak każdy z nas- będąc dzieckiem- w końcu zostaje „zakażony” cywilizacją, dorosłością i generalnie złem tego świata. To, jak główny bohater opuszcza swoją rodzinną wioskę, odczytuję jako metaforę wejścia w dorosłość- samotnej wędrówki, podczas której musimy zmierzyć się z własnymi demonami. Co ciekawe, w trakcie akcji każdy akt przemocy względem drugiego człowieka sprawia, że rana Ashitaki się pogłębia. Jest to według mnie niezwykle trafna metafora ukazująca, że każde takie działanie zostawia ślad w naszej duszy. To bardzo mądry i subtelny sposób, by uświadomić nawet młodszemu widzowi, że nasze czyny mają konsekwencje- i że przemoc, choć czasem wydaje się nieunikniona, zawsze niesie wewnętrzny koszt.

Dodatkowo „uzdrowienie” ciała Ashitaki przez ducha lasu nie sprawia, że znamię znika- i to również uderzyło mnie jako bardzo znaczący symbol. Odczytuję go jako analogię do chrześcijańskiego grzechu pierworodnego- piętna, którego nie da się zmyć, niezależnie od działań naprawczych. W ten sposób japońska duchowość spotyka się z naszymi kulturowymi tropami, tworząc uniwersalny przekaz.

Ta historia, mocno zakorzeniona w japońskiej kulturze a jednocześnie posiadająca analogie do kultury europejskiej, była dla mnie bardziej przystępna niż Spirited Away

Tak jak wspomniałam w poprzednim tekście- fascynuje mnie sposób, w jaki Miyazaki przedstawia walkę dobra ze złem. Jego bohaterowie nie są jednoznaczni moralnie. W przeciwieństwie do disneyowskich bajek, gdzie podział ról jest jasny, tutaj tylko Ashitaka zdaje się postacią czysto pozytywną, choć jak wspomniałam jednocześnie wewnętrznie rozdartą. Pozostałe postacie nie wpisują się w schemat „dobrych” i „złych” - ich motywacje są bardziej złożone ale i wewnętrznie uzasadnione.

To właśnie ta moralna złożoność czyni film dojrzałym i skłaniającym do refleksji. Nie otrzymujemy odpowiedzi na tacy. Zamiast tego pojawia się pytanie: czy istnieje jedna, uniwersalna prawda?

Na uwagę zasługuje także sposób przedstawienia postaci kobiecych.

Lady Eboshi i księżniczka Mononoke to silne kobiety, które prowadzą swoje „stada” z odwagą i determinacją. Ich konfrontacja ma wymiar nie tylko ideologiczny, ale też symboliczny, ponieważ obie kobiety reprezentują odmienne wizje świata, przywództwa i relacji człowieka z naturą. 

To zderzenie dwóch kobiecych archetypów: cywilizowanej przywódczyni oraz nieokiełznananej obrończyni natury. Co ciekawe ich konfrontacja nie prowadzi do wygranej jednej ze stron ale do kompromisu i wzajemnego zrozumienia. 

Film ukazuje skomplikowaną relację między naturą a postępem cywilizacyjnym. Pod tym względem jednak, pomimo postawienia ciekawego pytania uważam, że fabularnie nie zostało to dobrze poprowadzone i rozwiązanie akcji pod tym kątem jest zbyt idealistyczne.

Mimo licznych zalet, muszę przyznać, że film momentami się dłużył. Mam też trudność z japońskim sposobem ukazywania demonów i emocji- przesadna ekspresja bywa dla mnie niezrozumiała, a niektóre sceny wydają się emocjonalnie puste tam, gdzie europejski widz spodziewałby się kulminacji. To bywa konsternujące, a pod koniec filmu nawet troszkę irytujące.

Ocena: 6/10
(Film podobał mi się znacznie bardziej niż Spirited Away.)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dojrzewanie

Minęło już trochę czasu od premiery serialu Dojrzewanie . Emocje opadły, boom nieco przygasł, my- widzowie- również ochłonęliśmy. Ale to nie znaczy, że o tym serialu przestanie się z dnia na dzień mówić. Bo mówić wręcz trzeba. Ta opowieść to dramat jednostki, rodziny a także przedstawienie szerokiej perspektywy dojrzewania współczesnych nastolatków. Zacznijmy od początku. Serial opowiada historię 13-letniego chłopca oskarżonego o zabójstwo swojej koleżanki. To nie spoiler- od początku wiemy, że chłopak rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni. Twórcy skupiają się jednak na tym, jak rodzice dowiadują się o tragedii i jak wygląda ich życie w pierwszych dniach oraz tygodniach po tym dramatycznym wydarzeniu. Zostawię kwestie techniczne osobom, które mają w tej dziedzinie większą wiedzę, ale nie mogę pominąć jednej rzeczy: każdy z czterech odcinków został zrealizowany jednym, ciągłym ujęciem ! To imponujące- aktorzy przygotowywali się do każdego odcinka jak do spektaklu teatralnego. Próby, ...

Slow horses

Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale Kulawe konie stały się w ostatnim czasie naszym serialem . Tym, który oglądamy wyłącznie razem. I mam nieodparte wrażenie, że obejrzenie choćby jednego odcinka w tajemnicy przed drugim byłoby wystarczającym powodem do solidnego focha. Mój mąż ma zupełnie inny gust filmowo- serialowy niż ja. Preferuje horrory, filmy grozy, krew, pożogę i zniszczenie. Wspólne zachwyty nad jedną produkcją zdarzają nam się więc raczej rzadko. Nie poleciłabym mu na przykład serialu Studio , opowiadającego o kulisach współczesnego Hollywood. Zupełnie odbił się też od bardzo przeze mnie zachwalanej Sukcesji (wiem!!!). Naszą jedyną płaszczyzną porozumienia pod względem kinematografii pozostają filmy i seriale sensacyjne, kryminalne, detektywistyczne oraz thrillery. Kulawe konie wpisują się w ten schemat.   Pierwszy sezon otwiera genialna scena akcji rodem z Jamesa Bonda. Trwa niemal 20 minut i jeśli ta sekwencja nie przykuje Waszej uwagi- to znak, że ten serial po pro...

Sukcesja przemowami stoi

UWAGA! SPOJLERY! Przed rozpoczęciem oglądania Sukcesji byłam sceptyczna z wielu względów. Czy temat rodzinnych scysji i walki o "stołki" w firmie może być w ogóle interesujący? Najczęściej przed oglądaniem seriali robię research, głównie po to, żeby wpasować dany klimat w mój aktualny nastrój. Kilka (bardzo mało, ale jednak) przeczytanych przeze mnie opinii recenzentów sugerowało, że serial jest przereklamowany i że nie wiadomo, o co w ogóle tyle szumu. Wydawało mi się też, że będzie to kosmiczne połączenie Mody na sukces i Wilka z Wall Street . Jak bardzo się myliłam! Najbardziej przekonało mnie to, że większość recenzji brzmiała: „Finał Sukcesji dowiózł”. Chyba nie ma lepszej reklamy dla serialu! Dodatkowo bardzo szanuję twórców za to, że postawili na jakość produktu, a nie na ilość (sezonów i odcinków). Ostatnio mam problem z czekaniem na kolejne sezony seriali, które ciągną się latami („Ród smoka”, „Wednesday”, „Biały Lotos”). Następne sezony albo nie powstają, albo ic...