O tytułach, które zostają w głowie. Niekoniecznie tych najnowszych.
Szukaj na tym blogu
Premiery kinowe. Luty 2026
245 dzień stycznia już prawie za nami. Najdłuższy miesiąc w roku dobiega końca. Można więc powoli rozglądać się za ciekawymi premierami, które przyniesie luty.
Ciekawa polsko-irlandzko-ukraińska kolaboracja. Film warto zobaczyć choćby ze względu na dwa nazwiska: Jakuba Gierszała oraz Aidana Gillena- w Polsce najbardziej znanego z roli Littlefingera, w Grze o Tron.
Opowieść koncentruje się na losach polskiego oficera w 1939 roku, który podobnie jak wielu wybitnych Polaków trafia do rosyjskiej niewoli, gdzie jeńcy poddawani są brutalnej indoktrynacji. Bohater zostaje wciągnięty w psychologiczną grę z agentem wroga, dla którego złamanie młodego żołnierza staje się kwestią honoru.
Historia miłosna osadzona na tle wrzosowisk Yorkshire, ukazująca intensywny i destrukcyjny związek między Heathcliffem a Catherine Earnshaw.
Wielokrotnie ekranizowana powieść Emily Bronte znów zawita w kinach. Tym razem w głównych rolach zobaczymy Margot Robbie i Jacoba Elordi. Kocham pierwszą ekranizację Wichrowych wzgórz z 1939 roku. Dla chętnych- cały film jest dostępny na YouTube :)
Traktat o zasadności zemsty. Francuski kandydat do Oscara. Ten francusko- irański film drogi to nieoczywista propozycja na mojej liście. Akcja zaczyna się niewinnie, od spotkania dwóch mężczyzn w warsztacie samochodowym. Jeden z nich rozpoznaje w drugim byłego komisarza policji, który torturował go podczas przesłuchań po antyrządowych protestach. Czarna komedia, która być może rozchmurzy trochę też naszą napiętą rzeczywistość?
Niekomfortowy portret macierzyństwa, czyli Rose Byrne jako matka dziecka z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jej życie to niekończący się ciąg wizyt lekarskich, nieprzespanych nocy, frustracji i emocjonalnej samotności. To dramat z domieszką czarnego humoru dla osób potrzebujących wyładowania emocji w życiu, w którym trzeba być ogarniętą, odpowiedzialną, dorosłą osobą, na co się nie ma psychicznie ochoty i przestrzeni.
Powtarzając za Davidem Ehrlichem: to dość zabawne, gdy się pomyśli, że technicznie należę z Alexandrem Skarsgardem do tego samego gatunku.
Film balansuje pomiędzy romantyzmem, absurdalnym humorem, dramatem osobistym i nieoczywistymi scenami BDSM, które prowadzą bohatera do głębszego poznania siebie.
Enigmatyczny opis na filmwebie: W życiu dwóch sióstr pojawia się ich dawno niewidziany ojciec, który ma dla nich pewną propozycję- nie zdradza prawdziwego motywu filmu. Wielu krytyków wytyka- o ironio- zbytni sentymentalizm ale wielu też chwali za ukazanie skomplikowanych relacji rodzinnych. Ja widząc zwiastun zadałam sobie inne pytanie- czy w związku z problemami zdrowotnymi Stellana Skarsgarda jest to poniekąd jego terapia i próba podsumowania swojego życia? Ja tego nie wiem, przekonajmy się razem 27 lutego.
Na koniec ciekawostka dla wytrwałych.
Niedawno dwójka (z wielu ;) ) Skarsgardów zdecydowała się na wywiad w ramach projektu Variety: Actors on actors. Alexander Skarsgard i Stellan Skarsgard. Podrzucam i enjoy :)
Minęło już trochę czasu od premiery serialu Dojrzewanie . Emocje opadły, boom nieco przygasł, my- widzowie- również ochłonęliśmy. Ale to nie znaczy, że o tym serialu przestanie się z dnia na dzień mówić. Bo mówić wręcz trzeba. Ta opowieść to dramat jednostki, rodziny a także przedstawienie szerokiej perspektywy dojrzewania współczesnych nastolatków. Zacznijmy od początku. Serial opowiada historię 13-letniego chłopca oskarżonego o zabójstwo swojej koleżanki. To nie spoiler- od początku wiemy, że chłopak rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni. Twórcy skupiają się jednak na tym, jak rodzice dowiadują się o tragedii i jak wygląda ich życie w pierwszych dniach oraz tygodniach po tym dramatycznym wydarzeniu. Zostawię kwestie techniczne osobom, które mają w tej dziedzinie większą wiedzę, ale nie mogę pominąć jednej rzeczy: każdy z czterech odcinków został zrealizowany jednym, ciągłym ujęciem ! To imponujące- aktorzy przygotowywali się do każdego odcinka jak do spektaklu teatralnego. Próby, ...
Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale Kulawe konie stały się w ostatnim czasie naszym serialem . Tym, który oglądamy wyłącznie razem. I mam nieodparte wrażenie, że obejrzenie choćby jednego odcinka w tajemnicy przed drugim byłoby wystarczającym powodem do solidnego focha. Mój mąż ma zupełnie inny gust filmowo- serialowy niż ja. Preferuje horrory, filmy grozy, krew, pożogę i zniszczenie. Wspólne zachwyty nad jedną produkcją zdarzają nam się więc raczej rzadko. Nie poleciłabym mu na przykład serialu Studio , opowiadającego o kulisach współczesnego Hollywood. Zupełnie odbił się też od bardzo przeze mnie zachwalanej Sukcesji (wiem!!!). Naszą jedyną płaszczyzną porozumienia pod względem kinematografii pozostają filmy i seriale sensacyjne, kryminalne, detektywistyczne oraz thrillery. Kulawe konie wpisują się w ten schemat. Pierwszy sezon otwiera genialna scena akcji rodem z Jamesa Bonda. Trwa niemal 20 minut i jeśli ta sekwencja nie przykuje Waszej uwagi- to znak, że ten serial po pro...
UWAGA! SPOJLERY! Przed rozpoczęciem oglądania Sukcesji byłam sceptyczna z wielu względów. Czy temat rodzinnych scysji i walki o "stołki" w firmie może być w ogóle interesujący? Najczęściej przed oglądaniem seriali robię research, głównie po to, żeby wpasować dany klimat w mój aktualny nastrój. Kilka (bardzo mało, ale jednak) przeczytanych przeze mnie opinii recenzentów sugerowało, że serial jest przereklamowany i że nie wiadomo, o co w ogóle tyle szumu. Wydawało mi się też, że będzie to kosmiczne połączenie Mody na sukces i Wilka z Wall Street . Jak bardzo się myliłam! Najbardziej przekonało mnie to, że większość recenzji brzmiała: „Finał Sukcesji dowiózł”. Chyba nie ma lepszej reklamy dla serialu! Dodatkowo bardzo szanuję twórców za to, że postawili na jakość produktu, a nie na ilość (sezonów i odcinków). Ostatnio mam problem z czekaniem na kolejne sezony seriali, które ciągną się latami („Ród smoka”, „Wednesday”, „Biały Lotos”). Następne sezony albo nie powstają, albo ic...
Komentarze
Prześlij komentarz