Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2025

POZA EKRANEM: (JEDNO) OKA MGNIENIE

Duszny, parny, czerwcowy wieczór. Słońce powoli zachodzi, na dworze zaczyna panować półmrok. Okna w blokach i kamienicach otwarte są na oścież, aby mieszkania mogły się przewietrzyć po upalnym dniu. W niektórych wnętrzach zapalają się już pojedyncze światła. Idę ulicą na przedmieściach dużego miasta, nie rozglądam się, pogrążona w myślach. Zauważam jedynie pojedynczych przechodniów oraz to, że drzewa są już ciemnozielone, co oznacza, że pierwsza faza wiosny — ta, w której wszystko budzi się do życia — minęła. Teraz przyroda jest już gotowa na nadchodzącą kolejną porę roku. Mijam mały plac, na którym skoszona trawa zdążyła już lekko przeschnąć, lecz wciąż pachnie. Trochę jak słoma, trochę jak lato. Przechodzę obok otwartego okna jednego z mieszkań. W środku pali się światło. Przez chwilę dostrzegam jedynie lampę z abażurem, telewizor, obraz na ścianie i kwiat zwisający z doniczki — zapewne paprotkę. Przed oczami pojawia mi się obraz ludzi siedzących właśnie przed tym telewizorem. Może t...

POZA EKRANEM: SMUTEK

  Smutek i melancholia mogą być produktywne. Równie mocno co destrukcyjne. Igranie z nimi jest jak igranie z ogniem. Mało ludzi chce igrać dzisiaj ze smutkiem. Jest to chyba niezbyt atrakcyjne. Lepiej bawić się z przyjemnością, szczęściem i rozkoszą. Gońmy je! Trzeba je złapać... A ja czasem chcę się zanurzyć w smutku. Znajduję w nim szczerość i prawdę. Choć wiem, że nie jest to zabawa dla każdego. Odwracam swoją głowę w kierunku smutku, bo widzę tam serce i duszę.  Kiedyś jednak zdałam sobie sprawę, że smutek trzeba sobie dawkować, ponieważ może uzależniać. Nie w taki sposób, w jaki mogłoby się wydawać... W smutnych oczach widać, jak na złotej tacy duszę człowieka. Kiedy zdajesz sobie z tego sprawę, uświadamiasz sobie jednocześnie jaką to daje władzę. Ta świadomość zmienia życie. A przynajmniej zmieniła moje. Dzięki temu, że często obcuję ze smutkiem umiem rozpoznać ludzi, którzy ze smutku zrobili interes, którzy wykorzystują niewiedzę do zarabiania pieniędzy, do własnych cel...

Batman Nolana

Świat wykreowany przez Christophera Nolana na podstawie komiksów DC Comics jest dla mnie hipnotyzujący – i wcale nie tak odrealniony, jak mogłoby się wydawać.  Gotham w jego wersji to nie fantazja oderwana od rzeczywistości, ale przerysowane, a jednak niezwykle trafne odbicie mechanizmów rządzących światem: korupcji, strachu, nierówności społecznych. Cenię w interpretacji Nolana przede wszystkim to, jak obnaża ludzką naturę w sposób jednocześnie przystępny i głęboki, zmuszając widza do refleksji bez nachalnego moralizowania. Mimo to cała historia jest dość nierówna. Pierwsza część trylogii, Batman: Początek , to solidne wprowadzenie zarówno dla bohatera, jak i dla widzów. Gotham City jawi się tutaj jako miasto tonące w brudzie, układach mafijnych i moralnym rozkładzie. Lubię ten film za nacisk, jaki Nolan położył na motyw nadziei – personifikowanej przez Człowieka- Nietoperza, który staje się symbolem walki w mroku pełnym korupcji. Ale Batman: Początek to zaledwie przystawka w t...

POZA EKRANEM: ROZWAŻANIA

"Dystans między Bogiem a kolektywem internetu jest aktualnie mniejszy niż między człowiekiem a szympansem". Niezależnie od tego, czy wierzysz w Boga, czy nie, polecam wykłady Jordana Petersona – psychologa, politologa, kulturoznawcę i filozofa, który deklaruje swoją wiarę, a jednocześnie twierdzi, że w pełni rozumie ateistów. Być może nie zgadzam się z kilkoma jego tezami ( zwłaszcza w kwestiach politycznych! ) ani ze sposobem ich przedstawiania, ale nie zmienia to faktu, że jest to człowiek łączący to, co dla mnie niezwykle istotne – wiarę i naukę. Podobnie jak ja uważa, że jedno absolutnie nie musi wykluczać drugiego.  Przykład jego rozważań poniżej (fragment wykładu 1:52:00–1:53:08): „Bóg i wchodzenie w negocjacje/targowanie się. Pieniądze są reprezentacją okazji i interesu – ich posiadanie to forma targowania się z przyszłością. Ludzkość nadała światu kształt w taki sposób, aby móc negocjować z przyszłością. Nie doszlibyśmy do punktu, w którym jest to możliwe, gdybyśmy na...

Jojo Rabit

Bardzo długo zajęło mi przekonanie samej siebie do włączenia Jojo... Głównie dlatego, że nie przepadam za poczuciem humoru Taiki Waititiego. Jednak kiedy przebije się przez warstwę jego charakterystycznych sucharów, odkrywa się wzruszającą opowieść o dorastaniu w okrutnych czasach. Jojo Rabbit to satyra, która potrafi rozbawić, wzruszyć, a przede wszystkim skłonić do refleksji nad wartościami i samym życiem. Z jednej strony kusi mnie, by rozpisać się o każdej postaci, bo każda z nich jest świetnie napisana i absolutnie wyjątkowa. Z drugiej – lepiej pozwolić Wam samodzielnie odkryć ten świat, pełen zarówno tragizmu, jak i ciepłego humoru. To film, który udowadnia, że nawet w najmroczniejszych czasach można znaleźć odrobinę światła. Zostałam pozytywnie zaskoczona! https://www.filmweb.pl/film/Jojo+Rabbit-2019-817417

Double indemnity

Film Billy’ego Wildera to klasyczne kino epoki noir. (czas czytania: 2 min) Mroczny, niepokojący nastrój, budowany poprzez wyraziste cienie i mocne kontrasty – to tylko niektóre z cech tego „czarnego” gatunku. Walter Neff (Fred MacMurray) jest agentem ubezpieczeniowym, który trafia do domu państwa Dietrichsonów w sprawie przedłużenia polisy na samochód. Podczas tego spotkania poznaje panią Dietrichson (Barbara Stanwyck), która błyskawicznie owija sobie agenta wokół palca. Femme fatale – kolejny wyróżnik gatunku. Wyrazista postać kobieca o cechach diabolicznych, wcielająca się w rolę kusicielki. Na początku niewinna, bezbronna, nierzadko sprawiająca wrażenie ofiary. Dopiero z czasem widz jest świadkiem odkrywania jej prawdziwej, fatalnej natury. Jednak to nie kreacja Barbary Stanwyck w roli Phyllis skradła moje serce. Choć każdy z aktorów jest w swej profesji rewelacyjny, to scenariusz i reżyseria, moim zdaniem, zasługują na najwyższe pochwały. To one sprawiły, że film zapadł mi głęboko...

Oscary rozdane!

Na szybko, muszę trochę ponarzekać.  (Czas czytania 2min) Tak jak myślałam, mój gust filmowy nieco różni się od gustu Akademii. Po pierwsze, największym przegranym tegorocznych Oscarów jest Emilia Perez , ale to niestety było do przewidzenia, biorąc pod uwagę kontrowersje wokół filmu. Choć moim zdaniem dzieło powinno być oceniane niezależnie od tego, co dzieje się w kuluarach... wiem jednak, że świat tak nie działa. Kolejną przegraną jest Substancja i brak statuetki dla Demi Moore. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo uważam, że aktorka zagrała rolę życia. A biorąc pod uwagę jej bogatą filmografię, którą już wpisała się w historię kina, tym bardziej szkoda. The Brutalist został potraktowany, moim zdaniem, brutalnie uczciwie. Bez zaskoczeń – w kategoriach, w których był wybitny, po prostu został doceniony. Dla mnie największym zaskoczeniem tegorocznego rozdania jest Anora , bo nie uważam, żeby ten film w jakikolwiek sposób się wyróżniał. Jak trafnie ujął to jeden z krytyków fe...

Oscary 2025

Już dzisiaj w nocy odbędzie się 97. gala wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej.  (czas czytania ok. 5 min) Z niezrozumiałych dla mnie względów najwięcej nominacji oscarowych, bo aż 13, ma Emilia Perez . Tuż za filmem Audiard'a, z dziesięcioma nominacjami, plasują się  Wicked  oraz  The Brutalist. Od pewnego czasu zauważam, że moje filmowe gusta coraz rzadziej pokrywają się z decyzjami Akademii. Niemniej jednak, Oscarowa noc to zawsze świetna okazja do emocjonujących dyskusji i spekulacji. Mimo wszystko więc postanowiłam pobawić się we wróżkę i spróbować przewidzieć tegorocznych zwycięzców. Zaznaczam, że poniższe typy zwycięzców niekoniecznie odzwierciedlają moje osobiste preferencje – o nich ponudzę Wam nieco w komentarzach poniżej. Dla jasności: jestem osobą, która lubi wiedzieć dużo o filmach, ale nie jestem ani krytykiem, ani kimś, kto musi oglądać wszystkie premiery na bieżąco. Wolę wrócić do nich znacznie później, gdy szum medialny ucichnie, a emocje ...