Film Billy’ego Wildera to klasyczne kino epoki noir.
(czas czytania: 2 min)
Mroczny, niepokojący nastrój, budowany poprzez wyraziste cienie i mocne kontrasty – to tylko niektóre z cech tego „czarnego” gatunku.
Walter Neff (Fred MacMurray) jest agentem ubezpieczeniowym, który trafia do domu państwa Dietrichsonów w sprawie przedłużenia polisy na samochód. Podczas tego spotkania poznaje panią Dietrichson (Barbara Stanwyck), która błyskawicznie owija sobie agenta wokół palca.
Femme fatale – kolejny wyróżnik gatunku.
Wyrazista postać kobieca o cechach diabolicznych, wcielająca się w rolę kusicielki. Na początku niewinna, bezbronna, nierzadko sprawiająca wrażenie ofiary. Dopiero z czasem widz jest świadkiem odkrywania jej prawdziwej, fatalnej natury.
Jednak to nie kreacja Barbary Stanwyck w roli Phyllis skradła moje serce. Choć każdy z aktorów jest w swej profesji rewelacyjny, to scenariusz i reżyseria, moim zdaniem, zasługują na najwyższe pochwały. To one sprawiły, że film zapadł mi głęboko w pamięć.
Fabuła. Jestem miłośniczką dobrych opowieści – wciągających, interesujących, takich, które już od pierwszych minut intrygują i hipnotyzują. Tak właśnie zadziałało na mnie „Podwójne ubezpieczenie” podczas pierwszego seansu.
Ciekawym zabiegiem jest sposób rozpoczęcia filmu.
Monolog Waltera Neffa powoli wprowadza widza w świat przedstawiony. Jest to opowieść retrospektywna, która prowadzi nas do momentu, w którym znajduje się aktualnie główny bohater.Obraz Billy’ego Wildera powstał w 1944 roku, a jednak porusza tematy wcale nie tak odległe, jak mogłoby się wydawać. Dzięki temu film nie nuży. To kryminał do szpiku kości nafaszerowany cechami gatunku, dlatego jego fanom mogę go polecić z ręką na sercu. Sama zapewne za jakiś czas również do niego wrócę.
Podwójne ubezpieczenie / Double Indemnity (1944)
Reż. Billy Wilder
Scen. Raymond Chandler / Billy Wilder
Komentarze
Prześlij komentarz