Duszny, parny, czerwcowy wieczór.
Idę ulicą na przedmieściach dużego miasta, nie rozglądam się, pogrążona w myślach. Zauważam jedynie pojedynczych przechodniów oraz to, że drzewa są już ciemnozielone, co oznacza, że pierwsza faza wiosny — ta, w której wszystko budzi się do życia — minęła. Teraz przyroda jest już gotowa na nadchodzącą kolejną porę roku.
Mijam mały plac, na którym skoszona trawa zdążyła już lekko przeschnąć, lecz wciąż pachnie. Trochę jak słoma, trochę jak lato.
Przechodzę obok otwartego okna jednego z mieszkań. W środku pali się światło. Przez chwilę dostrzegam jedynie lampę z abażurem, telewizor, obraz na ścianie i kwiat zwisający z doniczki — zapewne paprotkę. Przed oczami pojawia mi się obraz ludzi siedzących właśnie przed tym telewizorem. Może to małżeństwo wypoczywające po dniu pracy? A może starsi ludzie ucinający sobie drzemkę?
Nagle rozglądam się. Wokół mnie nie ma nikogo. Otaczają mnie jedynie kamienice, a w nadchodzącym zmierzchu widać coraz więcej świateł w oknach. Przechodzi mnie dreszcz strachu i smutku. W każdym z tych setek okien są ludzie — choć ich nie widzę, wiem, że tam są. A jednak czuję się samotna. Jestem jedyną osobą na tej ulicy, która w ten sposób odbiera ten moment.
W każdym z tych okien ktoś żyje. Każdy ma swoją historię, swoje myśli, swoje sprawy. Ale ja ich nie widzę. Oni są tam — a ja przechodzę przez ulicę, pochłonięta własnym życiem. Ich los mnie nie dotyczy, tak samo jak moje sprawy są im obojętne. A mimo to jesteśmy tak blisko siebie. Na tym samym osiedlu, w tej samej chwili.
Mnogość ludzi ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony każdy, kto czuje się samotny, może w każdej chwili wyjść z mieszkania i mieć pewność, że spotka kogoś — kogokolwiek. Z drugiej strony samo spotkanie drugiego człowieka nie zawsze przynosi pocieszenie. Bezmyślność, masowość, bezosobowość. I obojętność. To napawa mnie niepokojem i lękiem.
Przechodzę obok parku, w którym jest już ciemno. Na jednej z ławek siedzi kilku mężczyzn — głośno rozmawiają, trzymają w rękach butelki z piwem.
Idę dalej, pogrążona w myślach…
~`2017 ROK
Komentarze
Prześlij komentarz