Smutek i melancholia mogą być produktywne.
Równie mocno co destrukcyjne. Igranie z nimi jest jak igranie z ogniem. Mało ludzi chce igrać dzisiaj ze smutkiem. Jest to chyba niezbyt atrakcyjne. Lepiej bawić się z przyjemnością, szczęściem i rozkoszą. Gońmy je! Trzeba je złapać...
A ja czasem chcę się zanurzyć w smutku. Znajduję w nim szczerość i prawdę. Choć wiem, że nie jest to zabawa dla każdego. Odwracam swoją głowę w kierunku smutku, bo widzę tam serce i duszę.
Kiedyś jednak zdałam sobie sprawę, że smutek trzeba sobie dawkować, ponieważ może uzależniać. Nie w taki sposób, w jaki mogłoby się wydawać... W smutnych oczach widać, jak na złotej tacy duszę człowieka. Kiedy zdajesz sobie z tego sprawę, uświadamiasz sobie jednocześnie jaką to daje władzę. Ta świadomość zmienia życie. A przynajmniej zmieniła moje.
Dzięki temu, że często obcuję ze smutkiem umiem rozpoznać ludzi, którzy ze smutku zrobili interes, którzy wykorzystują niewiedzę do zarabiania pieniędzy, do własnych celów, do manipulacji. Gardzę nimi bardzo...
Odkryłam, że umiem oswajać smutek, gdzie znaczna większość ludzi chce się go pozbyć i zutylizować. Myślę, że to głupie.
Ludzie walczą ze smutkiem, zadając pytania: "po co on w ogóle jest?" lub idąc dalej: "Po co Bóg pozwala na takie okrucieństwa?".
A ja odpowiadam: "a dlaczego nie?"
Uważam, że ludzie są generalnie głupi. Ja jestem głupia. A przynajmniej nie wiem wszystkiego. Wielokrotnie przekonałam się, że dopiero traumatyczne wydarzenia sprawiają, że uczę się do samego coru, czegoś zajebiście ważnego o sobie, o innych ludziach, zwłaszcza tych, którzy mnie otaczają. Dopiero wtedy.
Dlatego istnieje smutek. Dla prawdy, której nigdy w innych okolicznościach byśmy nie poznali.
Komentarze
Prześlij komentarz