Przejdź do głównej zawartości

POZA EKRANEM: SMUTEK

 Smutek i melancholia mogą być produktywne.


Równie mocno co destrukcyjne. Igranie z nimi jest jak igranie z ogniem. Mało ludzi chce igrać dzisiaj ze smutkiem. Jest to chyba niezbyt atrakcyjne. Lepiej bawić się z przyjemnością, szczęściem i rozkoszą. Gońmy je! Trzeba je złapać...
A ja czasem chcę się zanurzyć w smutku. Znajduję w nim szczerość i prawdę. Choć wiem, że nie jest to zabawa dla każdego. Odwracam swoją głowę w kierunku smutku, bo widzę tam serce i duszę. 
Kiedyś jednak zdałam sobie sprawę, że smutek trzeba sobie dawkować, ponieważ może uzależniać. Nie w taki sposób, w jaki mogłoby się wydawać... W smutnych oczach widać, jak na złotej tacy duszę człowieka. Kiedy zdajesz sobie z tego sprawę, uświadamiasz sobie jednocześnie jaką to daje władzę. Ta świadomość zmienia życie. A przynajmniej zmieniła moje.
Dzięki temu, że często obcuję ze smutkiem umiem rozpoznać ludzi, którzy ze smutku zrobili interes, którzy wykorzystują niewiedzę do zarabiania pieniędzy, do własnych celów, do manipulacji. Gardzę nimi bardzo...
Odkryłam, że umiem oswajać smutek, gdzie znaczna większość ludzi chce się go pozbyć i zutylizować. Myślę, że to głupie. 
Ludzie walczą ze smutkiem, zadając pytania: "po co on w ogóle jest?" lub idąc dalej: "Po co Bóg pozwala na takie okrucieństwa?".
A ja odpowiadam: "a dlaczego nie?"
Uważam, że ludzie są generalnie głupi. Ja jestem głupia. A przynajmniej nie wiem wszystkiego. Wielokrotnie przekonałam się, że dopiero traumatyczne wydarzenia sprawiają, że uczę się do samego coru, czegoś zajebiście ważnego o sobie, o innych ludziach, zwłaszcza tych, którzy mnie otaczają. Dopiero wtedy.
Dlatego istnieje smutek. Dla prawdy, której nigdy w innych okolicznościach byśmy nie poznali. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sukcesja przemowami stoi

UWAGA! W tekście: spojlery, przemoc, seks i wulgaryzmy. Przed rozpoczęciem oglądania Sukcesji byłam sceptyczna z wielu względów. Czy temat rodzinnych scysji i walki o "stołki" w firmie może być w ogóle interesujący? Najczęściej przed oglądaniem seriali robię research, głównie po to, żeby wpasować dany klimat w mój aktualny nastrój. Kilka (bardzo mało, ale jednak) przeczytanych przeze mnie opinii recenzentów sugerowało, że serial jest przereklamowany i że nie wiadomo, o co w ogóle tyle szumu. Wydawało mi się też, że będzie to kosmiczne połączenie Mody na sukces i Wilka z Wall Street . Jak bardzo się myliłam! Najbardziej przekonało mnie to, że większość recenzji brzmiała: „Finał Sukcesji dowiózł”. Chyba nie ma lepszej reklamy dla serialu! Dodatkowo bardzo szanuję twórców za to, że postawili na jakość produktu, a nie na ilość (sezonów i odcinków). Ostatnio mam problem z czekaniem na kolejne sezony seriali, które ciągną się latami („Ród smoka”, „Wednesday”, „Biały Lotos”). Nas...

POZA EKRANEM: Praktyki studenckie- zakład karny Wrocław

Wpis powstał w 2015 roku (miałam wtedy 21 lat), po wizycie w zakładzie karnym, podczas odbywania praktyk studenckich.  Zebraliśmy się przy bramie głównej Zakładu Karnego przy ulicy Kleczkowskiej około godziny 9.  Po przekroczeniu progu tej instytucji byłam zaskoczona tym co zobaczyłam. Drzwi rozsuwane mechanicznie, wyremontowane schody, barierka, megafon, przy którym potwierdziliśmy nasze przybycie. Zaskoczyła mnie nowoczesność, ponieważ instytucja więzienia zawsze kojarzyła mi się z przestarzałym systemem, pewien rozkład moralny, który przedstawiali osadzeni miał w moim mniemaniu odzwierciedlać charakter- także ten wizualny- samej instytucji. Dziesięć osób zgromadziło się przy żelaznych drzwiach wejściowych, czekając na pozwolenie wejścia do więzienia. Zostaliśmy uprzedzeni, iż to od strażników zależy czas oczekiwania na pozwolenie na wejście do środka. Po ok. 15 minutach weszliśmy do środka. Wylegitymowaliśmy się, schowaliśmy rzeczy do depozytu i przeszliśmy przez bramkę bez...

Dojrzewanie

Minęło już trochę czasu od premiery serialu Dojrzewanie . Emocje opadły, boom nieco przygasł, my – widzowie – również ochłonęliśmy. Ale to nie znaczy, że o tym serialu przestanie się z dnia na dzień mówić. Bo mówić wręcz trzeba. Ta opowieść to dramat jednostki, rodziny a także przedstawienie szerokiej perspektywy dojrzewania współczesnych nastolatków. Zacznijmy od początku. Serial opowiada historię 13-letniego chłopca oskarżonego o zabójstwo swojej koleżanki. To nie spoiler – od początku wiemy, że chłopak rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni. Twórcy skupiają się jednak na tym, jak rodzice dowiadują się o tragedii i jak wygląda ich życie w pierwszych dniach oraz tygodniach po tym dramatycznym wydarzeniu. Zostawię kwestie techniczne osobom, które mają w tej dziedzinie większą wiedzę, ale nie mogę pominąć jednej rzeczy: każdy z czterech odcinków został zrealizowany jednym, ciągłym ujęciem ! To imponujące – aktorzy przygotowywali się do każdego odcinka jak do spektaklu teatralnego. Pró...