Przejdź do głównej zawartości

Batman Nolana

Świat wykreowany przez Christophera Nolana na podstawie komiksów DC Comics jest dla mnie hipnotyzujący – i wcale nie tak odrealniony, jak mogłoby się wydawać. 

Gotham w jego wersji to nie fantazja oderwana od rzeczywistości, ale przerysowane, a jednak niezwykle trafne odbicie mechanizmów rządzących światem: korupcji, strachu, nierówności społecznych. Cenię w interpretacji Nolana przede wszystkim to, jak obnaża ludzką naturę w sposób jednocześnie przystępny i głęboki, zmuszając widza do refleksji bez nachalnego moralizowania.

Mimo to cała historia jest dość nierówna.

Pierwsza część trylogii, Batman: Początek, to solidne wprowadzenie zarówno dla bohatera, jak i dla widzów. Gotham City jawi się tutaj jako miasto tonące w brudzie, układach mafijnych i moralnym rozkładzie. Lubię ten film za nacisk, jaki Nolan położył na motyw nadziei – personifikowanej przez Człowieka- Nietoperza, który staje się symbolem walki w mroku pełnym korupcji. Ale Batman: Początek to zaledwie przystawka w tym trzydaniowym uniwersum.

Kolejna część to jednym słowem arcydzieło. 

Analizy poszczególnych ujęć Mrocznego Rycerza można znaleźć na niemal każdym kanale filmowym na YouTube – i nie bez powodu. Film jest mistrzowską grą kontrastów: biel nowoczesnych budynków kontra czerń Wayne Tower, porządek kontra chaos, Batman kontra Joker. Nolan nie boi się stawiania niewygodnych pytań: o moralność, o cienką granicę między bohaterem a przestępcą, o sens walki i zmęczenie nią. Gdzie kończy się dobro, a zaczyna zło? Czy można poruszyć tak fundamentalne dla człowieka kwestie w zaledwie dwie i pół godziny – i zrobić to nie tylko wystarczająco, ale wybitnie? Christopher Nolan udowadnia, że tak.

Mroczny Rycerz od lat pozostaje jednym z moich ulubionych filmów, bo jest po prostu kompletny. Jedyną rzeczą, do której można się przyczepić, jest chyba tylko wymuszona chrypa Christiana Bale’a – choć i ona stała się już pewnym znakiem rozpoznawczym tej interpretacji historii człowieka- nietoperza.

Robiąc ostatnio rewatch trzeciej części trylogii, ze smutkiem odkryłam, że nie jest dla mnie satysfakcjonującym deserem. Mroczny Rycerz Powstaje to dobra klamra spinająca całą historię, ale niepozbawiona wad. Film jest o kilka scen za długi (chociażby wielokrotnie powtarzane ujęcia policjantów uwięzionych pod ziemią), a niektóre dialogi brzmią sztucznie, zwłaszcza w kulminacyjnej walce Batmana z Bane’em. Rozumiem powody tych decyzji reżyserskich, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Nolan był już zmęczony Batmanem i chciał jak najszybciej zamknąć ten rozdział, by zająć się innymi projektami.

A może to wytwórnia wymusiła przyspieszenie premiery? Nie od dziś wiadomo, że pieniądze często wygrywają z wizją artystyczną. Inwestorzy nie będą czekać na reżysera, aż ten „poczuje wenę” – i trudno się dziwić, w końcu to biznes. Jednocześnie przez takie podejście cierpi obraz, który choć warsztatowo jest solidny, to brakuje mu „tego czegoś”.

A czym dla mnie jest „to coś”? To emocje, jakie artysta wkłada w swoje dzieło. Twórca, który czuje silną więź z tym, co robi, jest w stanie stworzyć coś wyjątkowego. Mam wrażenie, że Mroczny Rycerz Powstaje tej więzi już nie ma. To dobrze skonstruowany film, ale miejscami chłodny i mechaniczny.

Mimo tej nierówności trylogia Nolana wciąż pozostaje jednym z najlepszych filmowych portretów Batmana. Wybitne sceny przeplatają się z mniej udanymi dialogami, ale na szczęście tych pierwszych jest znacznie więcej. A w ostatecznym rozrachunku – to one zostają w pamięci.

Plakat: https://www.filmweb.pl/film/Mroczny+Rycerz-2008-236351/posters

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dojrzewanie

Minęło już trochę czasu od premiery serialu Dojrzewanie . Emocje opadły, boom nieco przygasł, my- widzowie- również ochłonęliśmy. Ale to nie znaczy, że o tym serialu przestanie się z dnia na dzień mówić. Bo mówić wręcz trzeba. Ta opowieść to dramat jednostki, rodziny a także przedstawienie szerokiej perspektywy dojrzewania współczesnych nastolatków. Zacznijmy od początku. Serial opowiada historię 13-letniego chłopca oskarżonego o zabójstwo swojej koleżanki. To nie spoiler- od początku wiemy, że chłopak rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni. Twórcy skupiają się jednak na tym, jak rodzice dowiadują się o tragedii i jak wygląda ich życie w pierwszych dniach oraz tygodniach po tym dramatycznym wydarzeniu. Zostawię kwestie techniczne osobom, które mają w tej dziedzinie większą wiedzę, ale nie mogę pominąć jednej rzeczy: każdy z czterech odcinków został zrealizowany jednym, ciągłym ujęciem ! To imponujące- aktorzy przygotowywali się do każdego odcinka jak do spektaklu teatralnego. Próby, ...

Slow horses

Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale Kulawe konie stały się w ostatnim czasie naszym serialem . Tym, który oglądamy wyłącznie razem. I mam nieodparte wrażenie, że obejrzenie choćby jednego odcinka w tajemnicy przed drugim byłoby wystarczającym powodem do solidnego focha. Mój mąż ma zupełnie inny gust filmowo- serialowy niż ja. Preferuje horrory, filmy grozy, krew, pożogę i zniszczenie. Wspólne zachwyty nad jedną produkcją zdarzają nam się więc raczej rzadko. Nie poleciłabym mu na przykład serialu Studio , opowiadającego o kulisach współczesnego Hollywood. Zupełnie odbił się też od bardzo przeze mnie zachwalanej Sukcesji (wiem!!!). Naszą jedyną płaszczyzną porozumienia pod względem kinematografii pozostają filmy i seriale sensacyjne, kryminalne, detektywistyczne oraz thrillery. Kulawe konie wpisują się w ten schemat.   Pierwszy sezon otwiera genialna scena akcji rodem z Jamesa Bonda. Trwa niemal 20 minut i jeśli ta sekwencja nie przykuje Waszej uwagi- to znak, że ten serial po pro...

Sukcesja przemowami stoi

UWAGA! SPOJLERY! Przed rozpoczęciem oglądania Sukcesji byłam sceptyczna z wielu względów. Czy temat rodzinnych scysji i walki o "stołki" w firmie może być w ogóle interesujący? Najczęściej przed oglądaniem seriali robię research, głównie po to, żeby wpasować dany klimat w mój aktualny nastrój. Kilka (bardzo mało, ale jednak) przeczytanych przeze mnie opinii recenzentów sugerowało, że serial jest przereklamowany i że nie wiadomo, o co w ogóle tyle szumu. Wydawało mi się też, że będzie to kosmiczne połączenie Mody na sukces i Wilka z Wall Street . Jak bardzo się myliłam! Najbardziej przekonało mnie to, że większość recenzji brzmiała: „Finał Sukcesji dowiózł”. Chyba nie ma lepszej reklamy dla serialu! Dodatkowo bardzo szanuję twórców za to, że postawili na jakość produktu, a nie na ilość (sezonów i odcinków). Ostatnio mam problem z czekaniem na kolejne sezony seriali, które ciągną się latami („Ród smoka”, „Wednesday”, „Biały Lotos”). Następne sezony albo nie powstają, albo ic...