"Dystans między Bogiem a kolektywem internetu jest aktualnie mniejszy niż między człowiekiem a szympansem".
„Bóg i wchodzenie w negocjacje/targowanie się.
Pieniądze są reprezentacją okazji i interesu – ich posiadanie to forma targowania się z przyszłością. Ludzkość nadała światu kształt w taki sposób, aby móc negocjować z przyszłością. Nie doszlibyśmy do punktu, w którym jest to możliwe, gdybyśmy najpierw nie posiedli samej idei przyszłości i czasu. Ludzie potrafią zachowywać się tak, jakby przyszłość była już teraz rzeczywistością.
Jako ludzkość mamy tradycję, która pozwala nam działać w teraźniejszości, zakładając, że przyszłość jest czymś, z czym można negocjować. To właśnie dlatego jesteśmy zdolni do poświęceń. Składanie ofiar praktykowano już w zamierzchłych czasach – dziś przybierają one nie rytualny, lecz psychologiczny charakter. Wiemy, że możemy zrezygnować z czegoś ważnego w teraźniejszości, wierząc, że w ten sposób negocjujemy z „Czymś” reprezentującym transcendentną przyszłość. Jest to jedno z największych odkryć ludzkości.
Żadne inne stworzenie nie potrafi zachowywać się tak, jakby przyszłość była realna niczym rzeczywistość. Żadne inne stworzenie nie potrafi targować się z rzeczywistością – i to jest niesamowite!”.
Niesamowite jest to, że powyższy fragment to tylko MINUTA z jego prawie 3 godzinnego wykładu...
W wykładach Jordana Petersona urzeka mnie kilka kwestii. Po pierwsze, to, jak niesamowicie skomplikowanie potrafi mówić o rzeczach, które na pierwszy rzut oka wydają się proste. Jednak kiedy zaczyna je rozkładać na czynniki pierwsze, okazuje się, że wcale nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.
Jednocześnie w swoich wykładach potrafi w przejrzysty i stosunkowo zrozumiały sposób mówić o zjawiskach, nad którymi filozofowie zastanawiają się od wieków. Nie podaje jednej uniwersalnej recepty, lecz wskazuje kierunek, który – jego zdaniem – jest najlepszym rozwiązaniem.
Idea podejmowania decyzji poprzez wykluczanie czynników jest mi bardzo, bardzo, bardzo bliska!
Właściwie w ten sposób podejmuję każdą decyzję. Rozważam wszystkie kwestie, rozrzucam metaforyczne puzzle i po kolei wykluczam to, co wydaje mi się niewłaściwe, aż w końcu z chaosu wyłania się rozwiązanie, które składam w całość. W ten sposób wybrałam szkołę średnią, w ten sam sposób zdecydowałam o studiach. Nie dlatego, że od zawsze znałam odpowiedź na pytanie Co chcę robić w życiu? , ale metodą wykluczania doszłam do tego, co mi na daną chwilę nie służy, i wybrałam – nazwijmy to – „mniejsze zło”.
To proces żmudny, długi, czasem wydający mi się absurdalny, bo prowadzi mocno naokoło... Jednak z czasem zaczęłam dostrzegać jego ogromną zaletę. Efektem ubocznym takiego sposobu podejmowania decyzji jest to, że uczę się wielu pobocznych, różnych rzeczy. Uczę się też mechanizmów, jakimi kierują się ludzie, ich sposobu myślenia. Dzięki nim i ich błędom wiem, jakich błędów ja powinnam unikać. Dzięki temu wiem też na pewno, czego nie chcę.
Kiedyś ktoś mi powiedział, że „za bardzo wybrzydzam”. Kocham w sobie tę cechę! Nie satysfakcjonują mnie półśrodki. Wolę milion razy źle ułożyć puzzle, bo wiem, że za milion pierwszym razem zrobię to dobrze. A nawet mam nadzieję, że układając te wielkie, życiowe puzzle, być może kiedyś zobaczę w nich dzieło swojego życia.
Wiem jednak, że to nie nastąpi teraz. Wiem, że to potrwa. Liczę się też z tym, że mogę nigdy nie doczekać się rezultatu, nie zobaczyć pełnego obrazu, który układam.
Tymczasem słucham ludzi mądrzejszych ode mnie, którzy potrafią o wiele lepiej niż ja opowiadać o dylematach moralnych i życiowych.
EDIT: Nie wiem, na ile jest to oczywiste, ale uznałam, że warto to doprecyzować – dodałam „edit”, aby uniknąć niedopowiedzeń. Polecam wykłady Jordana Petersona w tej kwestii, ale nie oznacza to, że utożsamiam się z jego przekonaniami, zwłaszcza politycznymi, co już wcześniej zaznaczyłam.
Uważam, że jest to osoba, która ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia, ale jednocześnie wiem, że w pewnych kwestiach po prostu się myli lub – z racji tego, że nie mieszka w Europie Środkowej, lecz za oceanem – ma inną perspektywę na sprawy polityczne, zwłaszcza w naszym regionie.
Moim zdaniem omawiany materiał to jedno z jego bardziej udanych rozważań nad naturą człowieka. Z niezwykłą wnikliwością pochyla się także nad kształtem tekstów biblijnych – w sposób, w jaki nie widziałam, by ktokolwiek inny to robił. To bardzo ciekawa perspektywa, warta uwagi i krytycznej analizy.
Komentarze
Prześlij komentarz