Przejdź do głównej zawartości

Smoke (2025)

Kilka ciekawych scen nie sprawi, że cały serial będzie dobry. Taron Egerton nadzwyczajny (nominacja do Emmy/ Złotego Globu?) i moim zdaniem głównie dla niego warto obejrzeć Smoke!

Długo myślałam co mi najbardziej nie odpowiada w tym serialu i już wiem. Nie ma w nim na pierwszym oraz na drugim planie żadnej pozytywnej postaci. (Choć czasem brak takich bohaterów może działać dobrze- patrz Sukcesja). Tutaj jednak jedyna „dobra” osoba to żona głównego bohatera, rozwiedziona bibliotekarka. Niestety, przedstawiono ją jako najmniej interesującą. Poza faktem, że istnieje, ma syna i kłócą się z psychopatycznym mężem, właściwie nic o niej nie wiemy.

Denerwuje mnie trend, który od jakiegoś czasu króluje w Hollywood. Bohaterowie muszą być pokazani jako ludzie chowający trupy w szafie. Zakłada się, że każdy interesujący człowiek musi mieć mroczną stronę. I to nie w sensie: „oszukuje żonę, żeby pograć z kumplami w bilard po pracy”, ale to są zawsze jakieś obrzydliwe rzeczy. Zatajone morderstwo, kradzież, włamania, narkotyki. A bohater żyje sobie jak gdyby nigdy nic, czasem zapijając smutki alkoholem z ogromnym przecież balastem i traumą. To nie jest prawdziwe a próbuje nam się wmówić, że tacy ludzie są właśnie "prawdziwi" i "z krwi i kości". 

No chyba nie. 

Smoke ta zasada została doprowadzona do granicy absurdu. KAŻDY jest w coś zamieszany. Nic dziwnego, że Amerykanie nie ufają swoim służbom, jeśli w popkulturze funkcjonariusze wiecznie podcierają sobie tyłki moralnością, to naprawdę nie chciałabym nigdy spotkać amerykańskiego policjanta. I ja wiem, że jest to pewna konwencja i opowieść, którą postanowili nam przedstawić Twórcy ale to nie znaczy, że muszę bezkrytycznie podchodzić do podawanych nam przez Streamingi treści. 

Nie wiem do końca co sądzić o fabule, bo była na tyle ciekawa, że przykuła mnie jednak na 9 odcinków do kanapy. Jednak... dłużyzny, dłużyzny i jeszcze raz dłużyzny.

Twórcy zanurzają się w tym świecie i w pokręconych historiach bohaterów. Jako widzowie mamy czuć się źle. Mamy czuć dyskomfort. I jest to całkowicie zamierzone. Jedni to kupią inni nie i to jest okej. Każdy ma inny gust.

Ja należę jednak do grupy osób, które wolą bardziej dynamiczną akcję. 

Niewątpliwym plusem Smoke jest kasting. Każda postać została obsadzona idealnie. Dzięki długiemu wprowadzaniu w świat i psychologię postaci doskonale rozumiemy intencje i działania bohaterów. Niektóre (większość) tych zachowań jest często dla mnie nielogiczna ale mimo wszystko granica niedorzeczności nie jest przekroczona. 

Nie jestem pewna, czy polecam Smoke, ponieważ jest to serial bardzo nierówny i pełen sprzeczności. Niezależnie jednak od tego, czy serial się wam spodoba myślę, że nikogo nie pozostawi obojętnym. Jednych zaintryguje, drugich zirytuje. I wygląda na to, że o to chodziło twórcom. Kasa i wyświetlenia się zgadzają, można się rozejść :)

Ocena 5/10 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dojrzewanie

Minęło już trochę czasu od premiery serialu Dojrzewanie . Emocje opadły, boom nieco przygasł, my- widzowie- również ochłonęliśmy. Ale to nie znaczy, że o tym serialu przestanie się z dnia na dzień mówić. Bo mówić wręcz trzeba. Ta opowieść to dramat jednostki, rodziny a także przedstawienie szerokiej perspektywy dojrzewania współczesnych nastolatków. Zacznijmy od początku. Serial opowiada historię 13-letniego chłopca oskarżonego o zabójstwo swojej koleżanki. To nie spoiler- od początku wiemy, że chłopak rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni. Twórcy skupiają się jednak na tym, jak rodzice dowiadują się o tragedii i jak wygląda ich życie w pierwszych dniach oraz tygodniach po tym dramatycznym wydarzeniu. Zostawię kwestie techniczne osobom, które mają w tej dziedzinie większą wiedzę, ale nie mogę pominąć jednej rzeczy: każdy z czterech odcinków został zrealizowany jednym, ciągłym ujęciem ! To imponujące- aktorzy przygotowywali się do każdego odcinka jak do spektaklu teatralnego. Próby, ...

Slow horses

Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale Kulawe konie stały się w ostatnim czasie naszym serialem . Tym, który oglądamy wyłącznie razem. I mam nieodparte wrażenie, że obejrzenie choćby jednego odcinka w tajemnicy przed drugim byłoby wystarczającym powodem do solidnego focha. Mój mąż ma zupełnie inny gust filmowo- serialowy niż ja. Preferuje horrory, filmy grozy, krew, pożogę i zniszczenie. Wspólne zachwyty nad jedną produkcją zdarzają nam się więc raczej rzadko. Nie poleciłabym mu na przykład serialu Studio , opowiadającego o kulisach współczesnego Hollywood. Zupełnie odbił się też od bardzo przeze mnie zachwalanej Sukcesji (wiem!!!). Naszą jedyną płaszczyzną porozumienia pod względem kinematografii pozostają filmy i seriale sensacyjne, kryminalne, detektywistyczne oraz thrillery. Kulawe konie wpisują się w ten schemat.   Pierwszy sezon otwiera genialna scena akcji rodem z Jamesa Bonda. Trwa niemal 20 minut i jeśli ta sekwencja nie przykuje Waszej uwagi- to znak, że ten serial po pro...

Sukcesja przemowami stoi

UWAGA! SPOJLERY! Przed rozpoczęciem oglądania Sukcesji byłam sceptyczna z wielu względów. Czy temat rodzinnych scysji i walki o "stołki" w firmie może być w ogóle interesujący? Najczęściej przed oglądaniem seriali robię research, głównie po to, żeby wpasować dany klimat w mój aktualny nastrój. Kilka (bardzo mało, ale jednak) przeczytanych przeze mnie opinii recenzentów sugerowało, że serial jest przereklamowany i że nie wiadomo, o co w ogóle tyle szumu. Wydawało mi się też, że będzie to kosmiczne połączenie Mody na sukces i Wilka z Wall Street . Jak bardzo się myliłam! Najbardziej przekonało mnie to, że większość recenzji brzmiała: „Finał Sukcesji dowiózł”. Chyba nie ma lepszej reklamy dla serialu! Dodatkowo bardzo szanuję twórców za to, że postawili na jakość produktu, a nie na ilość (sezonów i odcinków). Ostatnio mam problem z czekaniem na kolejne sezony seriali, które ciągną się latami („Ród smoka”, „Wednesday”, „Biały Lotos”). Następne sezony albo nie powstają, albo ic...