Przejdź do głównej zawartości

Kino jako pamięć pokoleń- wprowadzenie do cyklu.

Cykl, w którym pokazuję, jak kino fabularne może być nośnikiem pamięci.

Kino ma wiele twarzy. Dla jednych jest czystą rozrywką i sposobem na oderwanie się od codzienności. Dla innych- sztuką, narzędziem refleksji i poszukiwania sensów. Dla jeszcze innych jest to czysta radość w obcowaniu z pięknem, obrazem i formą. Obok wymienionych funkcji kryje się jeszcze jedna, często niedostrzegana: kino staje się archiwum pamięci. Zapisuje doświadczenia kolejnych pokoleń, przechowuje ich lęki, marzenia i traumy- nawet wtedy, gdy nie ma takiego zamiaru. 

Na początku warto odróżnić dwa języki filmu. Kino dokumentalne powstaje po to, by wiernie udokumentować rzeczywistość: fakty, wydarzenia, ludzkie historie. To spojrzenie reżysera na świat, świadectwo jego spojrzenia na dany temat. Kino fabularne z kolei nie musi niczego dokumentować, ponieważ jego głównym celem jest opowiedzenie historii. A jednak zupełnie mimochodem, zapisuje ducha epoki poprzez stroje, język, dekoracje, typ bohatera, sposób ukazania historii a nawet wybór tematów np. kino lat 90-tych to filmy początku czasów globalizacji i przełomu technologicznego. Wszystko to staje się nieoczywistym świadectwem kultury, w której film powstał. Właśnie ta mimowolna rola kina fabularnego jest dla mnie szczególnie interesująca.

Dlatego pomysł na cykl „Kino jako pamięć pokoleń”. Chcę przyjrzeć się filmom fabularnym jako nieoczywistemu archiwum naszych czasów. Każdy tekst będzie jednym rozdziałem tej większej opowieści, a publikowany będzie raz w miesiącu. 

To nie będzie akademicki wykład ani encyklopedia kina. Raczej podróż przez wybrane przeze mnie obrazy i gatunki, w których odbijają się emocje, nadzieje a także historia i doświadczenia pokoleń. 

Chciałabym, żeby każdy z tych tekstów był zaproszeniem do wspólnej refleksji w jaki sposób filmy mimochodem stają się świadkami przemian. 

Daj znać w komentarzu, czy taki temat Cię interesuje! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dojrzewanie

Minęło już trochę czasu od premiery serialu Dojrzewanie . Emocje opadły, boom nieco przygasł, my- widzowie- również ochłonęliśmy. Ale to nie znaczy, że o tym serialu przestanie się z dnia na dzień mówić. Bo mówić wręcz trzeba. Ta opowieść to dramat jednostki, rodziny a także przedstawienie szerokiej perspektywy dojrzewania współczesnych nastolatków. Zacznijmy od początku. Serial opowiada historię 13-letniego chłopca oskarżonego o zabójstwo swojej koleżanki. To nie spoiler- od początku wiemy, że chłopak rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni. Twórcy skupiają się jednak na tym, jak rodzice dowiadują się o tragedii i jak wygląda ich życie w pierwszych dniach oraz tygodniach po tym dramatycznym wydarzeniu. Zostawię kwestie techniczne osobom, które mają w tej dziedzinie większą wiedzę, ale nie mogę pominąć jednej rzeczy: każdy z czterech odcinków został zrealizowany jednym, ciągłym ujęciem ! To imponujące- aktorzy przygotowywali się do każdego odcinka jak do spektaklu teatralnego. Próby, ...

Slow horses

Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale Kulawe konie stały się w ostatnim czasie naszym serialem . Tym, który oglądamy wyłącznie razem. I mam nieodparte wrażenie, że obejrzenie choćby jednego odcinka w tajemnicy przed drugim byłoby wystarczającym powodem do solidnego focha. Mój mąż ma zupełnie inny gust filmowo- serialowy niż ja. Preferuje horrory, filmy grozy, krew, pożogę i zniszczenie. Wspólne zachwyty nad jedną produkcją zdarzają nam się więc raczej rzadko. Nie poleciłabym mu na przykład serialu Studio , opowiadającego o kulisach współczesnego Hollywood. Zupełnie odbił się też od bardzo przeze mnie zachwalanej Sukcesji (wiem!!!). Naszą jedyną płaszczyzną porozumienia pod względem kinematografii pozostają filmy i seriale sensacyjne, kryminalne, detektywistyczne oraz thrillery. Kulawe konie wpisują się w ten schemat.   Pierwszy sezon otwiera genialna scena akcji rodem z Jamesa Bonda. Trwa niemal 20 minut i jeśli ta sekwencja nie przykuje Waszej uwagi- to znak, że ten serial po pro...

Sukcesja przemowami stoi

UWAGA! SPOJLERY! Przed rozpoczęciem oglądania Sukcesji byłam sceptyczna z wielu względów. Czy temat rodzinnych scysji i walki o "stołki" w firmie może być w ogóle interesujący? Najczęściej przed oglądaniem seriali robię research, głównie po to, żeby wpasować dany klimat w mój aktualny nastrój. Kilka (bardzo mało, ale jednak) przeczytanych przeze mnie opinii recenzentów sugerowało, że serial jest przereklamowany i że nie wiadomo, o co w ogóle tyle szumu. Wydawało mi się też, że będzie to kosmiczne połączenie Mody na sukces i Wilka z Wall Street . Jak bardzo się myliłam! Najbardziej przekonało mnie to, że większość recenzji brzmiała: „Finał Sukcesji dowiózł”. Chyba nie ma lepszej reklamy dla serialu! Dodatkowo bardzo szanuję twórców za to, że postawili na jakość produktu, a nie na ilość (sezonów i odcinków). Ostatnio mam problem z czekaniem na kolejne sezony seriali, które ciągną się latami („Ród smoka”, „Wednesday”, „Biały Lotos”). Następne sezony albo nie powstają, albo ic...