Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego kino epickie się nie nudzi? O potrzebie mitu w świecie rozpadających się wartości.

Niedawno poprosiłam Chata GPT o analizę mojego gustu filmowego na podstawie ocen, które wystawiłam na Filmwebie. Interesowało mnie, jakie wnioski można z nich wyciągnąć: co mnie porusza, czego szukam w kinie, jakie tematy do mnie przemawiają a czego ja nie dostrzegam?

Nie wiem, czy Wy też tak macie korzystając z AI ale mnie jednocześnie fascynuje i zarazem nieco deprymuje mnogość możliwych interpretacji i odpowiedzi. Pytania zaczęły się mnożyć a moja głowa boleć. Jednak po jakimś czasie doszłam do wniosku, że zamiast przytłoczyć, ten gąszcz pytań i znaków zapytania zadziałał na mnie motywująco. Polubiłam zanurzanie się w nim i samodzielne, krok po kroku, odkrywanie powiązań. Doszłam do wniosku, że jest to jak układanie puzzli. Fajnie :)

Sama analiza bardzo mnie zaciekawiła. Dotychczas nie zauważyłam, że w jednym szeregu postawiłam takie filmy jak Harry Potter, Gladiator, Władca Pierścieni, Matrix, Batman, Forrest Gump i Król Lew. Chat jednak zauważył, że historie tych bohaterów przecież posiadają cechy wspólne

Wszystkie powyższe filmy opowiadają o odwadze, poświęceniu, walce dobra ze złem, o poszukiwaniu sensu w świecie pełnym chaosu i przemocy. Często osadzone są w fantastycznym, baśniowym świecie, który pozwala oswajać traumę, stratę, cierpienie – nie wprost, ale poprzez symbolikę i metaforę. Mimo że są fikcyjne, mówią o prawdach głęboko zakorzenionych w ludzkim doświadczeniu.

Wszystkie te filmy posiadają wspólny mianownik: budują narrację, która nadaje sens, porządkuje świat, pomaga zrozumieć ludzką kondycję. To właśnie czyni je współczesnymi mitami. Warto też dodać, że są to- poza warstwą symboliczną- dzieła wybitne technicznie, perfekcyjnie zrealizowane i wizualnie dopracowane. 

Często pociągają mnie opowieści o trudnościach życiowych, które choć jednoznaczne moralnie w przesłaniu, ukazują złożoną drogę prowadzącą do ostatecznego wyboru. To właśnie „droga” bohatera jest dla mnie kluczowa.

W tym miejscu warto może przypomnieć, czym jest mit, który jest nie tylko starożytną opowieścią o Prometeuszu czy Edypie. Mit to uniwersalna, symboliczna narracja, która pomaga zrozumieć rzeczywistość i nadać jej strukturę. Porządkuje chaos świata, pozwala przepracować emocje i odnaleźć sens tam, gdzie go brakuje.

Opowieści- zarówno dawne, jak i współczesne- pozostają jednym z najskuteczniejszych narzędzi poznawczych. W świecie nadmiaru informacji umożliwiają zrozumienie złożonych zjawisk poprzez uniwersalne symbole i archetypy. 

Witam w mojej głowie, czyli pytania które się we mnie kłębią i nie wiem co z tym zrobić.

Czy wiara w mit oznacza wyłącznie naiwność, czy może raczej jest oznaką nadziei, która trwa mimo wszystko? Może to świadectwo ludzkiej potrzeby nadawania znaczeń i oznacza, że człowiek woli wierzyć niż zaakceptować pustkę?

Czy istnieją uniwersalne wartości, których powinniśmy się trzymać? Czy też wszystko podlega nieustannej reinterpretacji?

W czasach relatywizmu kulturowego i często moralnego, narracje mityczne pełnią funkcję aksjologicznych kotwic. Przypominają, że pewne wartości: dobro, zło, walka o miłość, poświęcenie, odwaga i przetrwanie nie są zależne od trendów, ale mają charakter fundamentów antropologicznych

Uważam, że ludzie chcą wierzyć, że są pewne niezmienne wartości, które nie ulegają dewaluacji i które mają nadal znaczenie.

Doświadczenie, jakie oferuje epicka narracja, jest większe niż codzienność. Kino tego rodzaju nie służy ucieczce od rzeczywistości, ale- paradoksalnie- powrotowi do niej, wzbogaconemu o nową perspektywę. Pomaga uporządkować to, co z pozoru nieuporządkowane, czyniąc rzeczywistość bardziej zrozumiałą. Ich funkcją nie jest ucieczka, lecz powrót – bogatszy o kontekst, symbol, strukturę i doświadczenie. To forma wewnętrznej wędrówki, która kończy się reinterpretacją własnego świata.

Czy jednak dzisiaj istnieje zapotrzebowanie na takie „opowieści większe niż życie”? Czy widzowie nie czują przesytu przez wysyp filmów z początku lat 2000 – takich jak Gladiator czy trylogia Władcy Pierścieni? Być może... Ale myślę też, że sam schemat narracyjny jest tak głęboko zakorzeniony w naszym myśleniu, że niełatwo się go pozbyć – nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Nasze mózgi lepiej przyswajają historie niż suche fakty. Myślimy poprzez historie przyczynowo- skutkowe- opowieści są naszym podstawowym narzędziem poznawczym. Dlatego tak kochamy historię Aragorna, Froda, Harrego czy Maximusa. Dlatego mity przetrwały tysiące lat. One po prostu działają na wyobraźnię.

W kinie epickim często widzimy świat podzielony na dobro i zło, ale to podział metaforyczny- mający pokazać kierunek refleksji, nie dać gotową odpowiedź. I niech to właśnie będzie puentą: czasami sama refleksja nad ciekawym zagadnieniem jest wartością samą w sobie, może nawet większą niż bezmyślne podążanie za tym co monumentalne. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dojrzewanie

Minęło już trochę czasu od premiery serialu Dojrzewanie . Emocje opadły, boom nieco przygasł, my- widzowie- również ochłonęliśmy. Ale to nie znaczy, że o tym serialu przestanie się z dnia na dzień mówić. Bo mówić wręcz trzeba. Ta opowieść to dramat jednostki, rodziny a także przedstawienie szerokiej perspektywy dojrzewania współczesnych nastolatków. Zacznijmy od początku. Serial opowiada historię 13-letniego chłopca oskarżonego o zabójstwo swojej koleżanki. To nie spoiler- od początku wiemy, że chłopak rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni. Twórcy skupiają się jednak na tym, jak rodzice dowiadują się o tragedii i jak wygląda ich życie w pierwszych dniach oraz tygodniach po tym dramatycznym wydarzeniu. Zostawię kwestie techniczne osobom, które mają w tej dziedzinie większą wiedzę, ale nie mogę pominąć jednej rzeczy: każdy z czterech odcinków został zrealizowany jednym, ciągłym ujęciem ! To imponujące- aktorzy przygotowywali się do każdego odcinka jak do spektaklu teatralnego. Próby, ...

Slow horses

Nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale Kulawe konie stały się w ostatnim czasie naszym serialem . Tym, który oglądamy wyłącznie razem. I mam nieodparte wrażenie, że obejrzenie choćby jednego odcinka w tajemnicy przed drugim byłoby wystarczającym powodem do solidnego focha. Mój mąż ma zupełnie inny gust filmowo- serialowy niż ja. Preferuje horrory, filmy grozy, krew, pożogę i zniszczenie. Wspólne zachwyty nad jedną produkcją zdarzają nam się więc raczej rzadko. Nie poleciłabym mu na przykład serialu Studio , opowiadającego o kulisach współczesnego Hollywood. Zupełnie odbił się też od bardzo przeze mnie zachwalanej Sukcesji (wiem!!!). Naszą jedyną płaszczyzną porozumienia pod względem kinematografii pozostają filmy i seriale sensacyjne, kryminalne, detektywistyczne oraz thrillery. Kulawe konie wpisują się w ten schemat.   Pierwszy sezon otwiera genialna scena akcji rodem z Jamesa Bonda. Trwa niemal 20 minut i jeśli ta sekwencja nie przykuje Waszej uwagi- to znak, że ten serial po pro...

Sukcesja przemowami stoi

UWAGA! SPOJLERY! Przed rozpoczęciem oglądania Sukcesji byłam sceptyczna z wielu względów. Czy temat rodzinnych scysji i walki o "stołki" w firmie może być w ogóle interesujący? Najczęściej przed oglądaniem seriali robię research, głównie po to, żeby wpasować dany klimat w mój aktualny nastrój. Kilka (bardzo mało, ale jednak) przeczytanych przeze mnie opinii recenzentów sugerowało, że serial jest przereklamowany i że nie wiadomo, o co w ogóle tyle szumu. Wydawało mi się też, że będzie to kosmiczne połączenie Mody na sukces i Wilka z Wall Street . Jak bardzo się myliłam! Najbardziej przekonało mnie to, że większość recenzji brzmiała: „Finał Sukcesji dowiózł”. Chyba nie ma lepszej reklamy dla serialu! Dodatkowo bardzo szanuję twórców za to, że postawili na jakość produktu, a nie na ilość (sezonów i odcinków). Ostatnio mam problem z czekaniem na kolejne sezony seriali, które ciągną się latami („Ród smoka”, „Wednesday”, „Biały Lotos”). Następne sezony albo nie powstają, albo ic...